środa, 21 stycznia 2009

Jaisalmer - zlote miasto pustyni

Z zalem opuszczalismy piekne poludnie.
Na szczescie po blisko 3 dniach podrozy Jaisalmer nas nie zawiodl. Ogromna 400 letnia twierdza na wzgorzu otoczona morzem malych, zlotych domkow. Cale miasteczko jest w kolorze pustynnego piasku- poniewaz zbudowane jest z piaskowca. Domki wygladaja jak porozrzucane klocki.
Twierdza i palac Maharajy jest do tego przepieknie zdobiona. Kazda framuga, balkonik, sciana ma koronkowe, delikatne rzezbienia. Nieslychane jak dlugo to musialo powstawac i jakim nakladem kosztow i pracy!
W miescie bardzo duzo jest podobnie pieknych budynkow, do tego waskie uliczki, sprzedawcy uliczni, krowy.. ma sie wrazenie ze chodzi sie w miescie sprzed 300 lat.
Miasto swego czasu bylo bardzo bogate poniewaz bylo na drodze karawan prowadzacych z Indii do Europy. Bylo miastem kupcow ktorzy przescigali sie w stawianiu ladniejszego domu.
Mielismy szczescie ogladac jeden z takich mieszkalnych budynkow (haveli) rowniez w srodku. Malowany, zlocony sufit ze zdobieniami z lusterek. Szkoda ze duzo z tych zabytkow jest podniszczonych i zaniedbanych.
Widok ze wzgorza na miasto i z miasta na twierdze zapamietamy na dluuugo

Jaisalmer jest znany tez z kawalka piaszczystej wydmy jaka miesci sie z poblizu. Wiec jako ze juz bylismy w poblizu, zdecydowalismy sie na mala wycieczke jeepowo- wielbladowa na zachod slonca na pustyni.
Bylo to zdecydowanie turystyczno- komercyjna wyprawa i ciezko bylo o troche spokoju. Co chwile podchodzil sprzedawca z chipsami, woda, piwem (chlodzonym podobno!!), grajek lub tancerka. Na koniec udalo nam sie jednak schowac za mala gorka i w chwili spokoju obejrzec zachod.

A na koniec nie pozostalo nic innego jak wrocic do Delhi- ktore zostawilismy sobie na koniec.

Delhi- coz, mamy podobne odczucia jak blisko 7 tygodni temu. Kilka faktow:
Pociag wjezdzajac do centrum 40 min przejezdzal przez slumsy. Kuba przypomnial sobie ze kiedys widzial program ze gdzies w Indiach sa najwieksze slumsy- mozliwe ze wlasnie tutaj. Strasznie przygnebiajacy widok.
To miasto ogromych kontrastow, w ktorym najwyrazniej widac biede, brud, smieci.
Nowoczesne metro w ktorym kazdy bagaz jest przeswietlany przed wejsciem na peron
Ogrodzony park w centrum do ktorego nie moglismy wejsc- bo nie pozwalaja wnosic aparatow fotograficznych.
Przy w miare nowoczesnych biurowcach widzielismy zebraka ktory wyciagal plastikowe kubki i rurki ze smietnika. Smutne ale prawdziwe- kubki ida do dalszego uzytku przez ulicznych sprzedawcow.

Jutro bedziemy zwiedzac Red Fort ktorego mur od strony miasta ma podobno 33 m wysokosci. Liczymy ze bedzie to mile zakonczenie wyprawy.

Do zobaczenia :)
Zdjecia wrzucimy juz w domu

Brak komentarzy: