piątek, 9 stycznia 2009

Goa- Bangalore- Mysore- Kerala

Po lenistwie na plazy przyszedl czas na intensywne zwiedzanie. Wpadlismy do Bangaloru na 2 dni z czego jeden spedzilismy w pobliskim Mysore oraz pojechalismy do Kerali- jeszcze dalej na poludnie w poszukiwaniu wspanialych krajobrazow.

Ale od poczatku:
Indie zaskakuja nas na kazdym kroku, dlatego nauczeni doswiadczeniem staramy sie niczego sobie nie wyobrazac "na sposob europejski" Jadac do Bangaloru- stolicy IT i drugiej krzemowej doliny Kuba wierzyl ze znajdzie nowoczesne centrum, wiezowce i na prawde nowoczesne miasto. Ja natomiast bazujac na doswiadczeniu sadzilam ze bedzie to jak zawsze- male domki (szalasiki), kamieniczki, szutrowe drogi, krowy i garazowe przedstawicielstwa firm IT. Na szczescie Kuba mial racje :-)
Bangaore to rewelacyje polaczenie europejskiej stolicy z nowoczesnymi sklepami, restauracjami, drogami i wiezowcami ze smakami i zapachami Indii. W nowoczesnych, dobrze strzezonych parkach technologicznych pracuja rzesze nowoczesnych hinduskich informatykow (i ubranych w sari hinduskich "informatyczek") a srednia wieku oscyluje wokoj 26 roku zycia.
Znalezlismy tez McDonalda i mimo ze za nim nie przepadamy to jego widok nas uszczesliwil (no i do teraz go nie widzielismy ani razu !!!) Ku naszemu zaskoczeniu menu sie jednak znacznie roznilo wiec Kuba zamowil po chwili zastanawiania McMaharadza burgera a ja Mc cos tam (wegetarianskiego)

Obok (jakies 150km) od Bangaloru jest miescinka Mysore do ktorej podjechalismy jednago dnia. I poza odwiedzanym tlumnie palacem maharadzy znalezlismy tam najladniejszy na swiecie lokalny rynek!! Duzy, przepelniony kolorami, zapachami, pelen waskich uliczek specjalizujacych sie w sprzedazy kwiatkow jasminu, rozy, olejkow zapachowych, poprzez owoce, warzywa, prazony ryz, slodycze i stosy barwnikow do tkanin. Kazda alejka pachniala inaczej, sprzedawcy specjalizowali sie w kilku rodzajach warzyw dobieranych chyba kolorystycznie i nie wiedzielisny na co najpierw podziwiac i co fotografowac. Nigdy bym nie pomyslala ze rynek moze byc tak magicznym miejscem!
Wracajac z Mysore w biegu zlapalismy busa do Bangalore (doslownie- to taki standard tutaj- podbiega sie do autobusu, krzyczy nazwe miasta i jak kierowca pokiwa ze OK to mozna wskakiwac)

Obecnie dotarlismy do Kerali a dokladnie w Kumari.
Jezdzilismy na sloniach :-) a jutro mamy napiety bardzo plan dzialania- plywanie lodka, treking w dzungli i zwiedzanie plantacji przypraw i fabryki herbatu. Poborka o 5.30 rano.

cd nastapi

Brak komentarzy: