A poniewaz mamy jeszcze troche czasu i wyjatkowo nie wyrzucaja nas z kafejki, kilka slow jak to bylo spedzic prawie 3 doby w pociagu.
Na poczatku wyjechalismy jeepem. Ubrani w kurtki, polary, czapki, rekawiczki i wszystko co mielismy najcieplejszego, aby juz po 3 godzinach jazdy wszystko prawie sciagnac. Temperatura z jakis 5stC skoczyla do 20 kilku! Po kilku przesiadkach wsiedlismy do pierwszego pociagu do Kalkuty.
Po milej 1 nocce w pociagu wyskoczylismy na male zwiedzanie Kalkuty. (o Kalkucie powinien byc post osobny, wiec to moze pozniej) Tymczasem juz o 14 zlapalismy kolejny pociag tym razem do Bombaju. Podroz miala trwac do 21.35 nastepnego dnia :-) czyli blisko 32 godzinki.
Na poczatku obawialismy sie czy bedziemy mieli co jesc przez ten czas, ale okazalo sie ze pociag ma wlasna "jadlodajnie" i srednio co 3,5 minuty (przeprowadzone badanie) zjawiala sie obsluga oferujaca napoje (glosno krzyczac: koficiaj, koooficiac.. kofi, ciaj, neskofi), sniadania, lunche, obiady no i poza tym ciastka, wode i wszystko co dusza zapragnie.
Po kolejnej nocy w pociagu udalo nam sie zdazyc na przesiadke w Bombaju i wskoczylismy do ostatniego juz pociagu relacji Bombaj- Goa (jakies 12 godzin).
I ostatecznie z lekkim opoznieniem godzinnym dotarlismy do rejonu plaz, palm, turystow. Ufff...
wtorek, 30 grudnia 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
No no, nie oszczędzacie kilometrów :) A co robicie w ostatnią noc roku? Jakbyście się nudzili to zapraszamy tu na imprezkę ;-) No a poza tym, to wspaniałego przełomu lat, niech wam 2009 przyniesie nowe cele, nie tylko geograficzne, i pełną wrażeń i wytrwałości drogę do nich! love and kiss!
Prześlij komentarz