środa, 10 grudnia 2008

Varanasi

Dzis o wschodzie slonca zafundowalismy sobie wycieczke lodzia po Gangesie. Warto bylo wstac przed 6.00. Zamglone wybrzeze, ludzie kapiacy sie przy brzegu, joga, rytualy odprawiane przez pomalowanego na bialo kaplana..
A wlasnie- kilka slow o Varanasi. Jest to swiete miejsce a dokladnie swiety odcinek Gangesu poniewaz Shiva (chyba) byl tu w przeszlosci. Kazdy Hindus pragnie zakonczyc swoj zywot w Varanasi a dokladnie to w Gangesie. Przy rzece sa jakies 360 GHATY czyli schody ufundowane przez bardziej lub mniej znane osobistosci. Sa Ghaty do kapania a dokladniej do rytualnych ablucji, sa ghaty do prania (uderzania namoczonymi rzeczami o kamienie), do mycia naczyn i sa do palenia zwlok. Burning Ghats sa najwazniejsze, przy nich sa przytulki dla starych i schorowanych osob ktore przyjechaly do Varanasi wlasnie po to by tu doczekac ostatnich dni.
Do palenia zwlok uzywa sie drzewa sandalowego ktore jako ze dosc drogie jest stosowane oszczednie i nie kazdy moze sobie pozwolic na wystarczajaca jego ilosc. Rodzina zgromadzona przy zmarlych czeka 3- 3,5 godziny i odchodzi a zwloki laduja w swietej rzece. (spalone w calosci lub nadpalone). Przy brzegu Hindusi najnizszej kasty szukaja jeszcze kosztownosci po zmarlym. Przy ghatach biegaja psy, chodza krowy, leza pozostalosci poprzednich stosow kremacyjnych, nadpalone rzeczy.
Jest to widok robiacy dosc duze wrazenie.. szczegolnie psy ktore tam biegaja i ktore sprawiaja wrazenie dobrze odzywionych.
Malych dzieci, ksiezy, kobiet w ciazy oraz jeszcze kilka grup spolecznych - nie pali sie. Wrzuca sie je po prostu do Gangesu...

Varanasi to bardzo stare miasto. Wedlug naszego przewodnika jedna ze swiatym miala miec 8000 lat ale mysle ze pomylilo mu sie o jedno zero.
Zostawiamy je jutro z rana aby wyruszyc jeepem do granicy Nepalskiej a potem busikien do Kathmandu.

Liczymy ze w Nepalu bedzie troche ciszej i spokojniej. Moze nawet zostaniemy tam troszke dluzej.

Brak komentarzy: