Opuszczamy Indie (na jakis czas). Liczymy sie z podroza 2 dniowa ale jestesmy zdecydowani na odwiedziny Kathmandu. Do granicy z Varanasi jest podobno 300 km a od granicy do Kathmandu 286km. Pierwsza i druga czesc podrozy ma trwac jakies 8 godzin. Do tego doliczamy sobie jakies 2 godziny opoznienia i postojow.
Granice przekraczamy pieszo (zmiana srodka trasportu i nocleg), tak wiec maszerujemy razno z grupa innych turystow nie zwracajac uwagi a pokrzykiwania rikszarzy i innych sprzedawcow. Dopiero jak straznik wybiegl z "budki" i zagrodzil nam droge- okazalo sie ze to nie sprzedawca a emigration officer. Granica jest niepozorna, jedna ulica w miescie, ruch przebiega plynnie a poniewaz tubylcy nie musza okazywac dokumentow przekraczajac granice, sluzba graniczna wyhacza turystow "na oko".
Zaraz po wjezdzie do Nepalu znajdujemy tysiace roznic miedzy Indiami a Nepalem: - I domy nawet maja, i pomalowane czasami! - I krow tyle po drodze nie chodzi, i smieci tak duzo nie ma. Czasami nawet sa jakies kwiatki posadzone przed domami i jakies ogrodzenie! Tak, zdecydowanie Nepal jest piekny!
Potem robi sie jeszcze ladniej- wjezdzamy do lasu, w gory, obok plynie turkusowy strumyk a my wolno suniemy raz na dol raz do gory. Byloby prawie jak w Tatrach gdyby nie bananowce, bambusy i troche tarasow uprawnych na zboczach bardzo stronych gor. W oddali wysokie osniezone szczyty.
Dojechalismy w koncu do Kathmandu gdzie wczesniej zaklepalismy sobie hotelik. Miasto tez zupelnie inne niz Indyjskie miasta. Czystsze troche, nie trabia tyle, nie zaczepiaja turystow. Slowem super!
Zostaniemy tu troche- moze wypadniemy na maly trekking, moze jakis 7 tysiecznik zaliczymy z rozpedu ;-) sie zobaczy.
sobota, 13 grudnia 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz